wtorek, 17 października 2017

Przegląd MBT (model-based testing)

Skoro zaczęły się na ten temat pojawiać pytania i próby odpowiedzi, to proszę bardzo, oto streszczenie zagadnienia: http://blogomotion.com/Download/MBT.pdf


Pozdrawiam, reszta e-mail: bogdan.bereza@victo.eu

niedziela, 13 sierpnia 2017

Kto testuje STRATEGIĘ BIZNESOWĄ?

Kto testuje STRATEGIĘ BIZNESOWĄ? Bo firmie, która wita gości tymi słodkimi tabliczkami, NIC już nie pomoże... mimo że testerzy sprawdzą jakieś tam oprogramowanie, to jego jakość jest zupełnie bez znaczenia w kontekście zapisanej na tych tabliczkach katastrofalnej strategii. Więcej o "gimbazie testerów" tutaj: http://blogomocja.blogspot.com/2015/01/gimbaza-testerow.html






czwartek, 13 lipca 2017

Rano do Krakowa

Na Dworcu Wschodnim: pachnie metalem, plastikiem, jarzeniówkami i WiFi / Warsaw East Station smells metal, plastic and glow tubes:

Czekamy na peronie, moja wysłużona torba mnie pilnuje, żebym się nie oddalał nigdzie / We're waiting on the platform, my long-serving bag looks after me so that I do not go away anywhere

Czemu na dworach ludzie nawykowo nerwowo truchtają? Nie można po prostu CHODZIĆ? / Why do train stations make people scamper? Why can't they just WALK?

Ach, kochany Dworzec Wschodni! Jestem w pierwszy w pustym wagonie :) a w dodatku to Strefa Ciszy - genialny wynalazek :) / Ah dear East Station. I am the first and only person in the empty carriage. And besides it is the Quiet Zone - a wonderful idea!


Już wchodzę w nieprawdziwy świat... komputer włączony / Here I enter the fictiuous world - my computer is switched on:

środa, 12 lipca 2017

Bestiariusz testera oprogramowania



Bestiariusz testera oprogramowania

1.

Podstawy to testowania, przepiękne i ważne są wielce
Gdy czytać będziesz ten rozdział, miej serce i patrzaj w serce!

1.1

Dlaczego testować niezbędnym?
Spytajcie mędrców i wieszczy:
Bez testów świat się rozleci,
Albo co najmniej zatrzeszczy!

1.1.1

Bo softwarowe systemy w kontekście siedzą, jak wiecie
i każdy z nas jest kontekstem, nawet starzec i dziecię.
Jeśli awaria się zdarzy, stracisz pieniądze lub życie!
Czyli ten kontekst jest ważny, co chyba już sami widzicie?

1.1.2

Błądzić jest rzeczą ludzką! I błądzić, i nawet mylić,
I bach! Już pełno defektów, usterek wielkich jak słonie,
Awaria goni awarię, huk słychać i w jednej chwili
Kontekst się cały posypie i świat beznadziejnie utonie.

Refren:

Warto więc włożyć wysiłek, by nie popełniać pomyłek!
Zamiast pracować pod presją, lepiej się schowaj pod krzesło,
Unikaj też zanieczyszczeń, to software będzie się błyszczeć!
Wiedz, że i w dokumentach, defekt się czasem przypęta .

Ciąg dalszy nastąpi!

niedziela, 9 lipca 2017

Szare korzenie pięknych kwiatów



W tej chwili w Polsce około 10-12 tysięcy osób ma tak zwany „certyfikat ISTQB z testowania oprogramowania”. Większość mieszkańców naszego pięknego kraju nie tylko nie zna tego certyfikatu, ale nie ma pojęcia, czym jest to tajemnicze „testowanie”. Oczywiście, słyszeli o jakichś programistach, podobno mają fantastyczne pensje, ale testerzy? To pewnie kolejny modny i nie bardzo potrzebny wymysł, jak jacyś animatorzy kultury, specjaliści delfino-terapii, czy inni architekci krajobrazu? 

No dobra, dobra, myślicie: wróćmy do ważnych tematów, takich jak rozwój osobisty, jak stać się kobietą spełnioną/mężczyzną spełnionym, może dieta, może wegetarianizm, może muzułmańska imigracja, może wypadek smoleński, może istota objawień fatimskich, a najlepiej coś ze słowem „zarządzanie” w nazwie 😊?
  
Tymczasem ja dziś właśnie wyszkoliłem kolejną 20-kę – to już pewnie, licząc od 1997 roku, środek trzeciego tysiąca moich absolwentów - do egzaminu na ten certyfikat… kandydatów na testerów oprogramowania. Większość, to ludzie z wyższym wyksztalceniem (trafiają się, z rzadka wprawdzie, także osoby z doktoratami), niektórzy bezrobotni, inni szukający nowej, lepszej pracy, gdzie będą się czuli potrzebni. Branża IT krzyczy, woła o takich ludzi, podczas gdy wyższe uczelnie tradycyjnie produkują fachowców technicznych, ale często pozbawionych umiejętności zastosowania techniki w kontekście; stąd potrzeba testerów i analityków (ich również produkuję, ale nie tak masowo, jak testerów).

Jeśli za dwadzieścia i trzydzieści lat polska gospodarka – i światowa, nie tylko w Polsce są te trendy - będzie – mimo naszej skłonności do okresowych napadów mistyczno-nacjonalistycznego szaleństwa – dawała na ziemi pokój i dostatek ludziom dobrej woli…

… jeśli systemy informatyczne, tkwiące do tego czasu w każdym bucie, w każdym oknie i w każdej szczotce do zębów, będą działały ku naszej wygodzie, a nie ku naszemu utrapieniu…

… to będzie w tym znaczna zasługa także tych ludzi, których wyszkoliłem, których szkolę i których będę jeszcze szkolił.

Dla mnie ta przygoda zaczęła się dawno, dawno temu, kiedy czułem się i byłem naprawdę ostrym hakerem, kochającym mikroprocesory, kolegów (i koleżanki) elektroników, asemblery oraz język „C”. Przez trzy godziny przekonywał mnie jesienią 1993 roku, nieżyjący już Thomas Vesterlund, żebym te zabawki porzucił na rzecz sztuki, o której wtedy myślałem, że jest dla cieniasów – dla testowania.

Zaryzykowałem.

W 1998 roku niezawodni Anglicy wymyśli, że warto stworzyć certyfikat dla osób, co chcą specjalizować się w tym rzemiośle i nazwali go certyfikatem ISEB CTFL – to był zapomniany już prekursor tych certyfikatów ISTQB, których dziś jest na świecie ponad pół miliona w ponad pięćdziesięciu krajach świata. Z mojej inicjatywy powstał wtedy, na początku 2000 roku, pierwszy poza Wielką Brytanią kurs, przygotowujący do egzaminu na ten certyfikat: w Szwecji.

W 2001 roku przyniosłem ten pomysł do Polski. Początkowo spotkałem się z oporami, ale za to cieszyłem się monopolem; to ja szkoliłem wtedy wszystkie dzisiejsze tuzy, wielkich przedsiębiorców tej branży. Brawo, dziewczyny i chłopaki! Miło, że mogę dziś pracować czasem dla Waszych firm 😊.

Monopolu nie da się utrzymać długo, dzięki czemu nie ustaje motywacja, aby iść dalej, uczyć się nowych rzeczy. Wspaniale – nie cieszyłaby mnie rola podstarzałego guru, wyłącznie wspominającego dawne, dobre czasy i zadowolony jestem, że poszedłem w inne, równie ciekawe dziedziny. Ale nie ukrywam – dzisiejszy gwałtowny renesans testowania i ten jego bezprecedensowy, kwantowy skok wydajności – cieszą mnie! Rola podstarzałego guru, mogącego się przechwalać: „A widzicie? Co mówiłem ćwierć wieku temu, ha?!” - bardzo mi się podoba, pod warunkiem, że (a) nie jest to jedyna rola, którą mogę odgrywać, i (b) że nie kończy się na wspominaniu 😉.