środa, 23 lipca 2014

Ciemność widzę, ciemność!

Psychologia, to nauka jak każda inna: bada, buduje teorie, dokonuje obserwacje, przeprowadza eksperymenty. Jednak dla wielu ludzi, tak zwana psychologia stała się swoistą, nowomodną formą religii, mającą za zadanie zbawiać, ratować i uszczęśliwiać. Tak rozumiana, psychologia nie jest już oczywiście nauką, a staje się rzemiosłem i sztuką. Czasem – niestety zbyt często – SZTUKĄ ZAAWANSOWANEGO WCISKANIA KITU. O licznych kłamstwach szarlatanerii, ukrywającej się pod płaszczykiem psychologii, pisze na swoim blogu „W obronie rozumu” Tomasz Witkowski (www.tomaszwitkowski.pl). Uwaga na delfino-terapię i inne szalbierstwa!

Szczególnie podatni na wciskanie im pseudo-psychologii są ludzie nieszczęśliwi, zdesperowani, oraz… informatycy, którzy często traktują każde quasi-psychologiczne modne bzdury z czołobitnym niemal szacunkiem. Skutki tego są dwa, oba niedobre. Dominuje naiwna pseudo-psychologia typu: „cechy idealnego inżyniera wymagań”, albo „jak scrum master powinien rozwiązywać konflikty w zespole scrumowym”, albo rozmaite popularne, lekko faszyzujące teorie przywództwa. Tego serwują nam pod dostatkiem między innymi modne systemy certyfikacji zawodowej IT.

Skutek drugi, to radosna działalność różnych szkółek psychologicznych. Kiedyś, rozmawiając z Akademią… (nomen omen: „profesjonalista w zgodzie ze sobą”), zostałem zapytany, co to takiego „ten agile”, bo właśnie załapali się na prowadzenia warsztatów współpracy w grupie dla zespołów agile pewnej… no, dość znanej firmy informatycznej. Nie są samotni, więc delfino-trapie bezkarnie szerzą się w świecie IT. Szkoda czasu i atłasu, choć zabawa podobno znakomita!

Można by na to machnąć ręką, gdyby nie to, że i psychologia, i socjologia, i antropologia nawet rzeczywiście MAJĄ na realia IT olbrzymi wpływ. Wielu typowych kłopotów projektowych można by unikać, lub chociaż znakomicie łagodzić ich złe skutki, znając ich psychologiczne i społeczne mechanizmy. Inżynieria wymagań, programowanie, testowanie, wdrożenia, zmagają się z trudnościami, z którymi nie poradzi sobie ani najnowsza bajeczka pod znakiem NLP czy innego tao, ani też żaden Ruby, Python, ATDD czy zgoła Cucumber. Natomiast pomaga, stosowana roztropnie - jakie to niemodne dziś słowo! - znajomość dobrze potwierdzonych naukowo zasad psychologii, wsparta umiejętnością zastosowania ich w praktyce, czyli dogłębną znajomością IT oraz inżynierii oprogramowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz