wtorek, 2 września 2014

Elastyczni, piękni, młodzi!

Zapraszam na konferencję "Agile w biznesie":


Aby zachęcić, zamieszczam tutaj poniżej fragement artykułu, który w całości pojawi się w materiałach promocyjnych do konferencji.

Elastyczni, piękni, młodzi

Ananke

W znakomitym opowiadaniu Stanisława Lema pod tytułem „Ananke”, dochodzi do katastrofy rakiety, zawinionej przez system informatyczny, którego tryb działania odzwierciedlał zaburzenia neurotyczne jednego ze swoich twórców. „W tę niezawodność wkroczył człowiek ciepiący na lęk przed nieznanym i zwalczający go rytuałami natręctw. […] Uważał, że tempo sprawdzania agregatów ma być skorelowane z wagą procedury. […] Każdy z tych komputerów cierpiał na syndrom anankastyczny: przymusowe powtarzanie operacji, komplikowanie czynności prostych, manieryzm, obrządkowość, uwzględnianie wszystkiego naraz.”

Ciekawym byłoby rozważanie, w jaki sposób nasze lęki wpływają na sposób działania wielu programów, ale tutaj zajmiemy się sprawą prostszą i bardziej podstawową: jak nasze lęki wpływają na nasz sposób pracy.

Lęk przed nieznanym odczuwamy wszyscy. Aby go okiełznać, chcemy mieć poczucie, że tę groźną, nieznaną przyszłość umiemy przewidzieć i kontrolować. U steru wielkich korporacji, zamawiających, lub dostarczających, systemy IT, najczęściej stoją ludzie, którzy unikają niepewności i podejmowania ryzyka, woląc bezpieczeństwo, nadzór i kontrolę. W przeciwnym razie, raczej założyliby własną firmę, może IT, może „adventure travel”, a nie wybrali karierę w hierarchicznej organizacji. Stąd ogromne w pewnych kręgach biznesu i zarządzania zamiłowanie do ciężkich, zawiłych metod zarządzania, do nadmiernie szczegółowego planowania, do utrzymywania fikcji, że już dzisiaj możemy precyzyjnie zaprojektować system, który uruchomimy dopiero za rok. Nawet doświadczenie, że to nieskuteczne, nie pomaga zwolennikom takiego podejścia: cóż z tego, że plany okażą się nietrafne, a dostarczony system nieadekwatny do potrzeb? Ważniejsze są dla nich własne lęki społeczne: skoro postępuję według PRINCE2®, PMBOK lub ITIL, nikt mi nie zarzuci niekompetencji ani nieprawidłowości.

Agile a nerwica natręctw

Myślę, że powyższy akapit sprawił nieco radości zwolennikom podejścia zwinnego, w krzywym zwierciadle pokazując preferowanie metod sekwencyjnych, planowych, jako skutek skrywanych lęków kadry zarządzającej. Ruch agile powstał przecież w pewnym stopniu, jako ruch protestu przeciwko ciemnogrodowi tradycyjnych szefów, traktujących produkcję oprogramowania tak samo, jak produkcję hutniczą czy budowanie mostów.

Nie cieszmy się jednak zanadto, bo lęk, a w szczególności jego ostre objawy w postaci nerwicy natręctw, wyraża się w każdym nadmiernym przywiązaniu do jednej, jedynej, dającej ukojenie metody, zwalniającej nas ze strachu przed nieznanym i z poczucia odpowiedzialności. W szczególności, wiele ceremoniałów / rytuałów agile i stosowany przez proroków tego podejścia pół-religijny, obrzędowy język uzasadnień, budzi obawy, że ma on nie tylko rzeczowe, ale także kojące uzasadnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz