wtorek, 2 września 2014

HiVAT - polemika

Ostatni (te słowa są pisane w sierpniu-wrześniu 2014) numer SDJ zawiera wielki artykuł na temat "HiVAT". Oj! - poczułem od razu, że tak arogancka i jawnie marketingowa nazwa podejścia "High Volume Automated Testing" nie może kryć w sobie nic uczciwego.

Nie wiem, czy Cem Kaner i autor artykułu celowo stwarzają fikcję "nowej" metodyki, opisując kilka dobrych, ale zupełnie zwykłych i zupełnie nienowych technik, nic zresztą nie mających ze sobą wspólnego? Żeby się wywyższyć? Ej, przesadzam chyba. Bo nie wiedzą, jaka jest prawda, i wydaje im się, że odkryli koło? Na pewno nie. Więc pewnie dlatego, żeby w ogóle ktoś w naszym świecie, pełnym fejsbukowego zgiełku, w ogóle ich słuchał? Jeśli tak, to wybaczam, tylko proponuję zmianę tytułów: "Parę fajnych, starych pomysłów testowych, przemyconych pod pozerskim pseudonimem HiVAT, żeby kompulsywnych wielbicieli nowości zadowolić". I wtedy jest OK!

Nazwisko Cema Kanera, jako autora tej "nowej" metodyki, zwieksza moją podejrzliwość. Ten gość, skądinąd niezwykle zdolny, jest bardziej mistrzem marketingu, niż testowania. Te jego książki i artykuły, które poznałem (nie wszysktkie, nie osądzam człowieka, lecz kilka miałkich, a popularnych idei), nie wnoszą właściwie nic niego, poza plejadą nowych nazw na stare fenomeny, i chaosu.

Ale do rzeczy, nie będę sie kierował złymi doświadczeniami i uprzedzeniami, niechaj mówia fakty, czy HiVAT nas wykiwat?

Ups... jak widzę w artykule liczne zrzuty ekranu... ups, jeszcze popularniutkiego SoapUI, to pytam się, co autor chciał nam przekazać. No, ale wróćmy do HiVAT.

1. Akapit pierwszy. Techniki projektowania testów (autor pisze - chronicznie popełniany błąd - "techniki testowania", mając na myśli techniki projektowania testów, ale domyślamy się intencji) mają za zadanie zredukować liczbę testów z niskończoności do czegoś ogarnialnego. I czasem, w trakcie tej redukcji, pomijamy te testy, które jednak należałoby wykonać, bo wykryłyby błędy. Jasne, podstawowy dylemat testowania, ile testować, mniej czy więcej, i co. Autor obiecuje: "Pomóc w tym może HiVAT". OK! Na razie poziom nowości = 0, ale obietnica - cenna.

2. Akapit drugi: HiVAT zaleca automatyczne generowanie testów oraz ich automatyczne wykonywanie (dwie niezależne od siebie możliwości, tutaj w pakiecie), co umożliwia zwiększenie ich liczby. OK, jest taka możliwość. Poziom nowości = 0.

3. Akapit 3: się skupili na... Floryda Tech... Pcim Dolny Tech... (Floryda brzmi lepiej). Nie wiemy, o co chodzi, i po co tam "Rysunek 1. Skanowanie luk bezpieczeństwa...". Jest! "Proces generowania, przeprowadzania i oceny testów możemy powierzyć narzędziu". Czyli, aha, może MTB, a może automatyczne generowanie testów w inny sposób. Znane, choć zapomniane, w związku z ogólną niewiedzą i fejsbukizacją wiedzy. Ważny temat, tylko po co przezwisko HiVAT (25% VAT na putinowskich Węgrzech, to jest dopiero High VAT!)? Po co udawanie, że to jakaś nowość? Jak to zachwyca, skoro nie zachwyca? Poziom nowości = 0.

4. Jak mamy dużo danych wejściowych = dużo testów, to jest dużo wyników do sprawdzenia, co jest czasochłonne, i wtedy można - dla oszczędzenia czasu - nie sprawdzać dokładnie każdego elementu wyniku każdego testu, tylko częściowo: "czy testowany system nie zaraportował błędu lub nie uległ awarii". No, można. Uczy tego kurs podstawowy ISTQB. Poziom nowości = 0.

[kontynuuję temat jutro]

Dzień dobry :-) ponownie.

5. Aha, takie masowe ataki przydają się do testów bezpieczeństwa. Tak, to się nazywa testy penetracyjne, nie HiVAT. Ważne, nie nowe.

6. Data Driven Testing = prosty skrypt, dane z pliku. Nooo, znana od wielu lat metoda, opisywana w książkach i stosowana w praktyce. Dobra metoda, ale czemu HiVAT?? Wow, really groovy!

7. LSRT - długodystanswe testy regresji, zmiennymi sekwencjami testów. Tak, nic ciekawego, kolejny bezużyteczny skrótowiec - ten Cem Kaner to naprawde mistrz! Jak to zrealizować przy pomocy JUnit i TestNG - no, dobrze, że autor poprzestał na odwołaniu do dwóch tylko narzędzi testerskich, w końcu są ich setki.

8. "Rozwijany system, bazujący na" - lubię tę specyficzną polszczyznę ;-)

9. Fascynująca ilustracja nr 3 "Budowa Functional Equivalence Tester". Tak, sensowny diagram, rozsądna procedura. Ale nowość? Chyba w 1970 roku to była nowość?

PODSUMOWANIE: nie istnieją żadne "techniki HiVAT", to tylko bajerancka nazwa na zlepek starych (dobrych) pomysłów. Przedstawione w artykule i jego źródłach sposoby pracy sa znane od lat, dość oczywiste i nic nowgo nie wnoszą. Nie jest to krytyka tych technik, bardzo sensownych, tylko próby przedstawiania ich jako rzekomych nowości. Naprawdę, nie ma tam ani jednej nowej myśli.

Nie wiem, czy Cem Kaner i autor artykułu celowo stwarzają fikcję "nowej" metodyki, opisując kilka dobrych, ale zupełnie zwykłych i zupełnie nienowych technik, nic zresztą nie mających ze sobą wspólnego? Żeby się wywyższyć? Ej, przesadzam chyba. Bo nie wiedzą, jaka jest prawda, i wydaje im się, że odkryli koło? Na pewno nie. Więc pewnie dlatego, żeby w ogóle ktoś w naszym świecie, pełnym fejsbukowego zgiełku, w ogóle ich słuchał? Jeśli tak, to wybaczam, tylko proponuję zmianę tytułów: "Parę fajnych pomysłów testowych, przemyconych pod pozerskim pseudonimem HiVAT, żeby kompulsywnych wielbicieli nowości zadowolić". I wtedy jest OK!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz